Jak to można zrobić…

Jak to można zrobić inaczej

Wyobraźmy sobie przez chwilę, że mamy inną władzę mającą inne priorytety i innych wyborców. Takich, których nie interesuje kolejne kilkaset złotych socjalnej jałmużny i którzy wiążą nadzieje na poprawę sytuacji materialnej nie z państwem i jego urzędnikami, lecz z własną inicjatywą, ciężką pracą i podejmowaniem ryzyka. Gdyby władza wybrana przez takich ludzi zobaczyła pewne nadwyżki w kasie państwa, to zapewne zdecydowałaby się na obniżenie podatków.

I miałaby w tej kwestii duże pole manewru. Podatki można by zmniejszyć wszystkim, np. obniżając stawki podatku VAT. W 2018 roku z tego tytułu rząd odebrał nam prawie 177 mld złotych. Ponieważ szacuje się, że efektywna stawka VAT w Polsce wynosi 16%, zatem czysto teoretycznie obniżenie tej stawki o jeden punkt procentowy skutkowałoby ubytkiem wpływów budżetowych o 11 mld zł. Można by też każdemu z 16 milionów „ubezpieczonych” w ZUS obniżyć składkę o 2500 zł rocznie. Wtedy redukcja podatków objęłaby wszystkich legalnie zatrudnionych i prowadzących działalność gospodarczą.

Można by też wprowadzić dodatkową ulgę podatkową: za każde dziecko jeden z rodziców płaciłby 500 zł mniej ZUS-u miesięcznie. Koszt dla finansów publicznych byłby zbliżony (lub wręcz nieco niższy) niż w przypadku wypłacania 500+ na każde dziecko. Można by za to oszczędzić na etatach urzędniczych. Taka propozycja jest jednak nieakceptowalna dla polityków, bo nie mogą wtedy wystąpić w roli św. Mikołaja rozdającego wyborcom prezenty. Bo mało kto sprawdza, jak „święty” finansuje całą imprezę.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Po-co-nam-500-Przeciez-wystarczy-nie-krasc-7644788.html

#bekazpisu #bekazpodludzi #ekonomia #gospodarka #podatki