Zawsze delikatnie (uroczo?)…

Zawsze delikatnie (uroczo?) smieszy mnie zdziwienie ludzi, ktorzy odkrywaja, ze zagranica ceny produktow sa takie same (bardzo zblizone) jak w Polsce.

Nie wiem skad bierze sie przekonanie, ze skoro gdzies zarabiaja wiecej, to proporcjonalnie wiecej musza wydawac na produkty. Wiem za to, ze przez caly system edukacji, od podstawowki do szkoly sredniej, nikt nie wytlumaczyl mi czym w ogole sa kursy walut i skad sie biora.

Szkoda, bo to bardzo proste.

Kursy walut sa wyceniane na podstawie podazu i popytu na dobra i uslugi podlegajace wymiane miedzynarodowej.

Co w duzym uproszczeniu oznacza ze za 1 funta brytyjskiego kupimy tyle samo produktow i uslug podlegajacych wymianie miedzynarodowej, co za (przy dzisiejszym kursie) 4,70 zlotego.

Oczywiscie przy uslugach nie podlegajacych takiej wymianie (jak na przyklad kosztach pracownika, ktore w Wielkiej Brytanii sa drozsze niz w Polsce) zasada ta nie ma zastosowania.

Dochodza do tego oczywiscie roznice w postaci wiekszych/mniejszych podatkow/akcyz na rozne dobra. Jednak srednio za taka sama ilosc pieniedzy w Polsce i zagranica – kupimy podobna ilosc produktow podlegajacych wymianie miedzynarodowej (batonow, bananow, telefonow, wibratorow).

#ekonomia #emigracja #zagranico